Loading
 


My nie mamy możliwości zatrudniania ludzi, nie mamy takiej potrzeby. Sprowadzenie następnego lekarza nie przysparza nam środków. Jeżeli ja bym zatrudniał dodatkowych lekarzy, a przez to nie pozyskiwał środków finansowych to działałbym na szkodę spółki. Lekarz, który chce przyjść do naszej spółki musi wnieść aportem co najmniej 1000 pacjentów.

 

Ryszard Sztabiński

GOŁDAP. W ten sposób Ryszard Sztabiński ze spółki partnerskiej Lekarze Rodzinni R. Sztabiński i Partnerzy, która to prowadzi przychodnię przy ul. Słonecznej w Gołdapi, odpowiedział na propozycje niektórych radnych miejskich, by w przychodni zatrudnić dodatkowego lekarza i w ten sposób zmniejszyć kolejki pacjentów.

Ryszard Sztabiński był gościem komisji rady miejskiej ds. ochrony środowiska, ochrony zdrowia i uzdrowiska rady miejskiej w Gołdapi. Jej posiedzenie odbyło się 15 lutego. Lekarz odpowiadał na różne pytania włodarzy, wyjaśniał też, jak działają obecnie placówki ochrony zdrowia, w tym gołdapska przychodnia. Zwrócił m.in. uwagę, że nie jest ona publiczną instytucją, a najnormalniejszą w świecie spółką handlową. Ta zaś musi na siebie zarabiać. Spółka wypełnia zawarty z Narodowym Funduszem Zdrowia kontrakt zgodnie z jego zapisami. Nie ma możliwości, by ktoś zmusił ją do zatrudnienia dodatkowych lekarzy. Nie może tego uczynić również fundusz, a tym bardziej radni. Ryszard Sztabiński odrzucił propozycje otwierania nieco wcześniej przychodni, by osoby stojące w kolejkach nie marzły na zewnątrz. Jego zdaniem nic to nie zmieni, a do tego narazi przychodnię na straty. Jak się okazuje, zachowanie niektórych ludzi odwiedzających placówkę pozostawia wiele do życzenia.

Prawie codziennie mamy uszkodzenia toalet, niszczenie krzeseł itp. Niedawno ktoś chciał wyrwać cały sedes, woda poszła i zaczęło zalewać aptekę. Pan chciałby, żeby o 6.00 otwierać, żeby włamali nam się do apteki, zniszczyli nam całkiem przychodnię albo rozkradli? Po co oni mają tam wcześniej przychodzić, skoro od 15 lat jest napisane na drzwiach 7.15. Pytam, po co tam przychodzić? Dlaczego my mamy ulegać presji ludzi, którzy wynajmują staczy? Stacz przyjdzie o 3.00.
Ryszard Sztabiński

 

Ryszard Sztabiński

Włodarze zgłaszali też problemy z zarejestrowaniem się w - jak to określali - „nagłych przypadkach”. Ryszard Sztabiński odpowiedział, ze do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej nie trafiają pacjenci z „nagłych przypadków”. Ci trafiają do pogotowia. Zapewnił jednak, że gdy przyjdzie matka z chorym małym dzieckiem i nie uda jej się zarejestrować w danym dniu to lekarze i tak postarają się ją przyjąć. Pacjenci musza jednak mieć świadomość, że lekarze to też są ludzie, męczą się i są w stanie przyjąć w ciągu dnia tylko określoną liczbę osób. Potrzebują również chwili odpoczynku w ciągu dnia, między pacjentami.



Zdaniem Ryszarda Sztabińskiego, by coś się zmieniło musi się zmienić system ochrony zdrowia i środki na jego finansowanie, które są obecnie za małe. Zwraca też uwagę na brak lekarzy w ogóle. Jego zdaniem jest obecnie luka pokoleniowa w tym zawodzie i w przyszłości może być jeszcze gorzej.

Spotkanie radnych z lekarzem może jednak przynieść jedną korzyść już dziś. Otóż posiedzenie komisji miało rozpocząć się o godzinie 14.00. Gdy kilka minut po tej godzinie Ryszard Sztabiński nadal nie pojawił się, przewodniczący komisji Andrzej Murzyn postanowił zadzwonić do przychodni i zapytać, czy ostatecznie dotrze. Wybrał ogólnodostępny numer placówki, przedstawił się i wyjaśniając po co dzwoni poprosił o przekazanie telefonu lekarzowi. Po drugiej stronie rozmówczyni okazała się bardzo nieuprzejma. Do tego w pierwszej chwili skłamała, że nie ma możliwości, by słuchawka telefonu trafiła do ręki Ryszarda Sztabińskiego. Upór przewodniczącego przyniósł efekty i kilka chwil później rozmawiał on z lekarzem. W trakcie komisji włodarz poruszył wątek nieuprzejmej rejestratorki. Ryszard Sztabiński obiecał, że porozmawia w przychodni na ten temat, by takie sytuacje się nie powtarzały.